Wspomnienia z przeprowadzki ortopedy.
Ortopeda, u którego pracowałem, przeprowadzał się do nowego gabinetu, a ja mu w tym pomagałem, pakując i przewożąc rzeczy. Posadziłem szkielet z gabinetu szefa na przednim siedzeniu auta i przypiołem go pasem. Kiedy zatrzymałem się na światłach, zauwarzyłem, że wszyscy naokoło gapią się na mojego "pasażera", więc wytłumaczyłem:
- Wiozę go do gabinetu lekarza.
Jakiś kierowca wychylił się przez okno i odpowiedział:
- Przykro mi to mówić, ale myślę, że jest już za późno!
